Jak znaleźć miłość na Tinderze?

11:56
Zaczęłam pisać tekst o uzależnieniu od social mediów i tego, jak śmieszną formę przyjęło w naszym pokoleniu, gdy uświadomiłam sobie, że wciąż nie napisałam słowa, na bardzo ciekawy temat, jakim jest Tinder!

Dla tych, które żyją w piwnicy - Tinder jest aplikacją stworzoną do randek, przypadkowego seksu, flirtów, sextingu, właściwie wszystkiego, na co macie ochotę. Jej formuła jest banalnie prosta.
Tinder ściąga Twoje dane z fejsa - wiek, zdjęcia, imię, tworzy z tych informacji minimalistyczny profil, do którego możesz ewentualnie dodać swój opis i tadam! Jesteś częścią randkowej społeczności.
Cały dobór partnerów opiera się na dosłownym przesunięciu palcem w prawo (na tak) lub w lewo (na nie) w oparciu o zdjęcie, które widzisz. Jeżeli masz dość energii, możesz wejść w czyjś profil, zobaczyć więcej zdjęć, przeczytać opis... Gwarantuję jednak, że prędzej czy później przejdziesz do trybu prawo-lewo przy pierwszym zdjęciu.
Najważniejsza funkcja opiera się na parowaniu ludzi i umożliwianiu im wzajemnego kontaktu. Ta część również jest banalnie prosta, ponieważ wszystko, co trzeba zrobić to wzajemnie przesunąć się na prawo. Jeżeli Ty dałaś go w prawo i on Ciebie też - gratulacje, możecie do siebie napisać!

Tinder jest genialną aplikacją, bo odwołuje się do naszych najbardziej pierwotnych instynktów. Masz dziesiątki tysięcy osób do wyboru, nie jesteś w stanie przeczytać tych wszystkich opisów, obejrzeć wszystkich zdjęć, musisz więc decydować od razu - czy facet Ci się podoba, czy nie? Krótka piłka. Może okaże się łajzą, a może księciem z bajki, tego nie wiesz. Wiesz natomiast, że jest to ktoś, kto fizycznie Cię pociąga. Widziałam związki zbudowane na gorszych fundamentach niż to.

Jeżeli są wśród Was dziewczyny podobne do mnie, które naprawdę mają to na myśli, gdy mówią "wygląd nie jest najważniejszy" - słyszę Was! Aczkolwiek, nikt nie każe Wam kierować się wyłącznie wyglądem, to tylko pierwszy etap. Z kim finalnie się umówisz i komu dasz szansę, najpewniej będzie zależeć od rozmowy, którą tam odbędziecie, nie od jego zdjęć.

Teraz, gdy ustaliłyśmy już wszystkie podstawy, przejdźmy do rzeczy.

Mnóstwo moich koleżanek ma nieprzyjemnie doświadczenia z Tinderem, ja - wręcz przeciwnie.
Wszystkie randki, na których byłam, były świetnie, wszyscy faceci, których poznałam, naprawdę fajni.

Dlatego dziś chciałabym Wam zdradzić kilka sekretów, na temat tego, jak korzystałam z Tindera!


ETAP PROFILU

1. Bądź sobą
Sobą, to znaczy prawdziwą sobą. Jeżeli nie lubisz wysiłku fizycznego, nie wrzucaj zdjęć z siłki. Jeżeli najbardziej lubisz swoją kanapę i Netflixa, nie pisz, że kochasz podróże i nie możesz usiedzieć w domu. Nie próbuj sprzedać jakiejś wersji siebie, bo oboje skończycie rozczarowani. Jesteś sobą i w odmętach Tindera na 100% znajdzie się przynajmniej jeden facet, w Twoim guście, który będzie uważał, że to jaka jesteś, jest w sam raz dla niego.

2. Wrzuć zdjęcie całej sylwetki
Nie zliczę ile razy słyszałam od koleżanek "nie spotkam się z nim, bo zobaczy, że jestem gruba". Dziewczyny, wszystkie kształty są piękne. Nie dla wszystkich, to oczywiste. Jednak zawsze znajdzie się grupa facetów, którzy lubią rozmiar zarówno 32 jak i 42. Nie wrzucajcie zdjęć znad głowy, które sprawiają, że twarz jest szczupła, a ciała nie widać, jeżeli czujecie, że Wasza waga odbiega, w którąkolwiek stronę, od przeciętnej.
Tak jak Ty nie chciałabyś być postawiona w sytuacji, w której ktoś różni się +/- 20kg od swoich zdjęć, tak faceci też tego nie lubią.
To ile ważysz i jaką masz figurę, kompletnie nie ma tam znaczenia, bo zawsze znajdzie się ktoś, kto szuka właśnie kogoś jak Ty. Nie dowiesz się jednak kto to jest, jeżeli będziesz wrzucać wyłącznie zdjęcia, które przekłamują Twój wygląd.

3. Napisz kilka słów o sobie
Dużo nowych osób czyta opisy, warto więc złapać świeżaczków, zanim zrozumieją jaki potencjał dla bycia łajzą daje Tinder. Po drugie, opis jest zawsze świetnym sposobem na przełamanie lodów, gdy już zostaniecie sparowani. Warto napisać kilka słów, nawet nie tyle o sobie, ale coś, co najlepiej oddaje np. Twoje poczucie humoru, albo styl życia.
Jeżeli szukasz tam kogoś na jednonocną przygodę, to idealne miejsce, by o tym wspomnieć. Jeżeli wręcz przeciwnie - również.

ETAP PAROWANIA

Jako dziewczyna, najpewniej będziesz miała bardzo dużo par. Faceci zazwyczaj przeciągają w prawo dosłownie wszystkie dziewczyny, jakie się im wyświetlają i dopiero z tych, które wybrały ich, wybierają, do których napiszą.

1. Nie daj wejść sobie na głowę
Wielu facetów będzie pisało do Ciebie rzeczy, których nie masz ochoty czytać. Zdarzą się tacy, którzy będą dla Ciebie wprost niemili. Jeżeli ktokolwiek będzie pisał do Ciebie cokolwiek, co wprowadza Cię w zażenowanie, dyskomfort, czujesz, że narusza Twoją intymność - rozłącz parę. Rozłączenie pary, jest tym samym co zablokowanie kogoś, dana osoba nie ma możliwości dalej do Ciebie pisać.
Często dziewczyny znoszą pisanie do siebie przedziwnych rzeczy, tłumaczą się, kłócą. Zupełnie niepotrzebnie. Szkoda Twoich nerwów i czasu, jesteś tam dla rozrywki, nie stresu.

2. Co do zasady - nie pisz pierwsza
Wiem, że to kontrowersyjna rada, szczególnie w nurcie moich feministycznych tekstów, jednak faceci mają pary przynajmniej 10x rzadziej niż dziewczyny. Jeżeli jesteście parą, a on do Ciebie nie napisał, najprawdopodobniej nie jest Tobą aż tak zainteresowany.
Oczywiście, jeżeli ktoś naprawdę wpadł Ci w oko i wiesz jak do niego zagadać - śmiało! Najgorsze co może się stać, to odmowa. A odmowa na Tinderze boli x100 mniej niż w realu.

3. Nie angażuj się w długie rozmowy
Tinder jest świetnym narzędziem, ale nie zastąpi spotkania twarzą w twarz. W tamtym środowisku funkcjonuje mnóstwo ludzi, którzy wcale nie mają intencji się spotykać, po prostu chcą poflirtować, połechtać swoje ego, pozostać w swojej bezpiecznej strefie komfortu. Naprowadzaj rozmowę na propozycję spotkania - jeżeli widzisz, że druga strona nie jest aż tak chętna, nie trać na to czasu. Najczęściej faceci, którzy nie chcą się spotykać, to faceci, którzy mają dziewczyny i korzystają z Tindera, bo są łajzami.


ETAP RANDKI

Tinderowe randki są o tyle ciekawe, że nie ma żadnego pola na udawanie, że nie jest się sobą zainteresowanymi. W końcu poznaliście się na randkowej apce, Wasze intencje są więc raczej jasne. Nie bądź typem osoby, który mówi "hehe, nie szukam związku, ani seksu, chcę tylko poznać nowych ludzi". Gurl, nie oszukuj się, Tinder nie jest miejscem do poznawania kolegów.

1. Umawiaj się w miejsca, które wiesz, że sprawią Ci przyjemność
Wprawdzie takie rzeczy przytrafiały się tylko mi i żadna z moich koleżanek nie miała z tym problemu, jednak!
Nie zgadzaj się na deskę serów, jeżeli nie lubisz sera ani na kręgle, gdy masz długie paznokcie. W ogóle nie idź nigdzie, gdzie nie masz ochoty. Nawet najlepszy facet wypadnie słabo, jeżeli sama formuła randki Ci nie odpowiada. Nie wstydź się powiedzieć, że czegoś nie lubisz, nie umiesz, albo po prostu nie chcesz robić. 

2. Nie musisz iść z nim do łóżka
Nawet jeżeli to on zapłaci za randkę - na co, notabene, moim zdaniem powinno się pozwalać, bo czemu nie? Ja byłam na wielu randkach, za które nie zapłaciłam złotówki, a kończyły się buziakiem w policzek pod moimi drzwiami. Facet kupuje Ci jedzenie, a nie Ciebie. To nie usługa towarzyska, tylko randka. Nie jesteś nikomu nic winna.
Sam fakt randki też nie zobowiązuje Cię do pójścia do łóżka z kimkolwiek. Zasadniczo, jedyna rzecz na świecie, która powinna skłaniać Cię do seksu z kimkolwiek, to Twoja własna i nieprzymuszona wola. 

3. Jeżeli nie zaiskrzyło, po prostu to powiedz
Nigdy nie jest przyjemnie dać komuś kosza, ale każdy kosz jest lepszy niż fałszywa nadzieja i/lub bycie zwodzonym. Daruj sobie "to nie Ty, to ja" i uprzejmie powiedz, że dobrze się bawiłaś, ale nie zaiskrzyło. To idealny zwrot by dać komuś kosza, bo nie zwala winy na żadną stronę, żadne zachowanie, nie wskazuje na nic konkretnego, nad czym druga strona mogłaby rozmyślać do 2 nad ranem. Po prostu nie ma chemii - to niczyja wina. 


Gdybym miała jednak ograniczyć wszystkie swoje rady, do tylko jednej, byłaby to szczerość przy pierwszej rozmowie; jeszcze na Tinderze. I naprawdę bycie sobą.
Mnie mnóstwo facetów nazywało księżniczką, wyśmiewało moje oczekiwania, sarkastycznie życzyło powodzenia w znalezieniu kogoś, o kogo mi chodzi.
A jednak na brak chętnych nie narzekałam i każda randka była naprawdę super przeżyciem - od oglądania odlatujących samolotów przy winie, przez kolacje w fancy restauracjach, po weekend w Barcelonie. 
Dlatego chciałabym podkreślić na każdy możliwy sposób, że najważniejsze to być sobą. Bo nawet jeżeli 9 facetów uzna Twój charakter za dziwny i nieatrakcyjny, to zawsze znajdzie się ten 1, który uzna go za fascynujący i nie będzie chciał się z nim rozstać.

Odkąd ludzkość istnieje, społeczeństwo zawsze stara się narzucić jakiś obraz ideału, do którego trzeba dążyć. Szczególnie kobietom. Rozmiar, włosy, charakter, wszystko musi być takie a takie. Tymczasem zupełnie zapominamy, że dążąc do narzuconego ideału, nie jesteśmy ani tym ideałem, ani sobą, jesteśmy echem odbijającym się od sprzecznych oczekiwań. Nie istnieje uniwersalny ideał. Istnieją natomiast miliardy absolutnie subiektywnych ideałów. 
I jednym z nich jesteś Ty. Piękna, mądra, zabawna, doskonała. Dokładnie taka, jaka jesteś.
Na świecie jest przynajmniej jedna osoba, która będzie postrzegała Cię dokładnie w ten sposób. Będzie celebrować Cię jak wino z butelki za 1000$ i podziwiać jak największe dzieło Michała Anioła.

Jeżeli uważasz, że facet powinien płacić za randkę, otwierać Ci drzwi, kupować kwiaty, odwozić do domu i tak dalej, to mów o tym otwarcie.
Jeżeli szukasz kogoś, kto nie będzie przywiązywał wagi do spraw materialnych, będzie gotowy rzucić wszystko i wyjechać w podróż stopem po Azji, powiedz to!

Nie daj sobie mówić, że to, czego chcesz jest nieadekwatne i niesłuszne.
To perfekcyjnie w porządku wiedzieć czego się chce!


I w razie wątpliwości - Tinder mi za to nie zapłacił! Autentyczną jestem fanką tej apki i osobiście mogę zaświadczyć, że dzięki niej przeżyłam najbardziej fantastyczną przygodę w życiu. Jednakowoż! To historia na inny tekst.

źródło: hyperwallet

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.