Przewodnik dziewicy!

12:20
Miałam pisać o zupełnie czym innym, ale przeglądając odmęty internetu, trafiłam na artykuł o wściekłej matce, która podpaliła (SIC!) Teen Vouge i uważała to za tak interesujące i ważne wydarzenie, że całość nagrała i udostępniła w internecie. Powód szału? Artykuł o seksie analnym.
No bo jak to tak o seksie mówić? Nastolatkom?!

Problem edukacji seksualnej jest ogromny i bardzo złożony, więc może z poważniejszej strony podejmę go innym razem, a tymczasem zostałam zainspirowana do czegoś nieco innego.

Dlaczego dorosłych ludzi tak drażni idea edukowania młodzieży, na tematy związane z seksem? Skąd w nich to silne przekonanie, że akurat ten dział wiedzy i nauki jest niepożądany w ich życiu?
Kiedy jest to jedna z niewielu życiowych aktywności, która już przy pierwszej próbie może przysporzyć tyle trudności i wyjątkowo poważnych konsekwencji.
Skąd biorą się opory, by odpowiedzieć na, chociaż podstawowe, pytania?

Jak pisała Szymborska "nic dwa razy się nie zdarza", jedną z tych rzeczy jest pierwszy raz. Ten wyczekany, owiany setką legend, tysiącem lęków i milionem oczekiwań pierwszy seks. Który, przynajmniej zgodnie z miejską legendą, wszystko zmienia.
I chociaż pocałowało, dotknęło i polizało się już każdy kawałek obcego ciała, dopiero to mityczne spotkanie genitaliów sprawia, że traci się swoją niewinność, staje dorosłym i "już wie, o co chodzi".
Pierwszy raz, którego nie da się już naprawić, nie da się zapomnieć, nie da się nanieść zmian. Niezależnie od tego, jak bardzo by się chciało.
W najlepszych przypadkach przygotowały nas do tego niezręczne rozmowy z rodzicami, przechwałki rodzeństwa i domysły. W najgorszym, i najbardziej prawdopodobnym, polski internet i filmy porno.
Ile błędów z tego wyniknęło? Ile bólu się przeżyło? Ile oczekiwań zostało niezaspokojonych?
To każdy z nas już musi policzyć we własnym sercu.

Ja natomiast dałam się dziś ponieść tej myśli i stworzyłam pewną listę. Listę, którą sama chciałabym zobaczyć na oczy, kilka lat temu.


10 rzeczy, które chciałabym wiedzieć jako dziewica.


0. Ginekolog*
Punkt zero, bo jest to absolutna podstawa. Nie do ominięcia.
Przede wszystkim, warto z ginekologiem porozmawiać o antykoncepcji. Zwykłe prezerwatywy oczywiście się sprawdzą, ale tabletki, zastrzyki, plastry, mogą zaoferować o wiele więcej spokoju ducha, bez psucia atmosfery tak przyziemną rzeczą, jak zabezpieczenie.
Ginekolog również Cię zbada, upewni się, że wszystko jest z Tobą w porządku i nie ma żadnych przeciwwskazań do podjęcia współżycia. Jeżeli zapytasz, udzieli informacji na temat Twojej błony dziewiczej, czy jest gruba, czy ma dużo dziurek, a może już jej nie ma?
A jeżeli poprosisz, z pewnością zaoferuje Ci wziernik, którym będziesz mogła poćwiczyć sobie mięśnie pochwy.
*Dobry ginekolog. Koniecznie wybierz kogoś sprawdzonego i polecanego np. na forach dla kobiet.

1. Bądź gotowa.
"Skąd mam wiedzieć, że jestem gotowa?" - gdy wiesz, to wiesz. Myśl o bólu, ciąży, nagle przestaje mieć aż takie znaczenie. Jego oddech pachnie cudownie, chociaż przed chwilą jadł kebaba. Jego mięśnie pod Twoimi palcami nagle zyskują 30% masy. Jego dotyk po brzegu Twojej talii już Cię nie łaskocze, tylko wywołuje uderzenia gorąca. I jesteś bardzo, bardzo mokra. Wtedy jesteś gotowa... fizycznie.
Psychicznie nie ma żadnej "odpowiedniej" granicy, żadnych konkretnych zachowań. To bardzo duże uproszczenie, ale pomyśl o tym, jak o pierwszej lekcji jazdy na rowerze. To minimalne popchnięcie zawsze jest konieczne, ale między nim a siedzeniem na ziemi i płakaniem, że nie wsiądziesz, jest ogromna i łatwa do odczytania różnica. Musisz być szczera ze sobą. Nie ma nic złego w byciu gotową, gdy masz 16 lat, i nic złego w niebyciu gotową, gdy masz 21 lat.

2. Wybór partnera.
"Jeżeli byś mnie kochała, to byś się zgodziła". "W ten sposób udowodnisz mi, że jestem dla Ciebie kimś wyjątkowym". "Przez Ciebie mogę się rozchorować!". "Mężczyźni mają swoje potrzeby, jak się nie zgodzisz, znajdę kogoś, kto się zgodzi". Nie. Nie. Nie.
Chociaż w życiu możesz mieć wielu partnerów, może Ci nie zależeć na ich czułości, wyrozumiałości i cierpliwości, pod tym względem, lepiej, żeby pierwszy raz był inny.
Nie powiem "zrób to z kimś, kogo kochasz i komu ufasz", bo to banał, o którym słyszy się zewsząd, powiem "zrób to z kimś, z kim czujesz się komfortowo". Kto nie naciska, nie pośpiesza, przy kim możesz być sobą. A przede wszystkim - z kim możesz porozmawiać. O swoich obawach, oczekiwaniach, pragnieniach. Nie ma lepszej recepty na udany seks niż szczera rozmowa o tym co Ci się podoba, a co nie, jak sobie całość wyobrażasz, jak chciałabyś być traktowana.

3. Petting.
Czyli wszystko to, co wiąże się ze stymulowaniem się wzajemnie, ale bez wprowadzania penisa do ust, pochwy czy odbytu.
Znajomość ciała partnera jest wartością, której nie da się przecenić. Przede wszystkim, pozwala Wam nauczyć się stref erogennych. Niektórych kręcą uszy, innych stopy, a jeszcze inni kochają muskanie paznokciami po brzuchu. Opcji jest prawie że nieskończona ilość, tak jak płynących z nich korzyści.
Jest idealnym rozwiązaniem dla par, które nie są jeszcze gotowe by "pójść na całość", a chcą "pójść trochę dalej". Nie ma ryzyka ciąży, nie ma bólu związanego z przerywaniem hymen, można cieszyć się sobą praktycznie bez żadnych obaw o niepożądane konsekwencje. Jeżeli na tym etapie Twój partner nauczy się doprowadzać Cię do orgazmu, Wasze szanse na udany seks, drastycznie wzrastają, dlatego zdecydowanie warto poświęcić tej umiejętności odpowiednią ilość praktyki.
Petting przełamuje też wstyd przed nagością, pozwala na spokojnie oswoić się z nową formą bliskości, tak by przy właściwym seksie, nie czuć skrępowania i móc się skupić wyłącznie na tym, co najważniejsze - sobie nawzajem.
A jeżeli to wszystko Cię nie przekonało, to co powiesz na pierwszy raz bez bólu? Jeżeli Twoja pochwa będzie przyzwyczajona do pieszczot takich jak palcówka, szansa na bezbolesny pierwszy seks jest naprawdę duża!

4. Nawilżenie!
Jak wspominałam wcześniej, musisz być bardzo, bardzo mokra. Jeżeli nie cieknie Ci po udach - nie jesteś dość mokra. Im mniej miałaś w życiu do czynienia z obiektami w Twojej pochwie (palcami, wibratorami, wziernikami), tym bardziej mokra musisz być.
O ile Twój facet nie ma wielkich palców, albo wyjątkowo małego penisa, przeskok z dwóch czy nawet trzech palców, na członka, będzie dla Twojej pochwy odczuwalnym wyzwaniem. Mięśnie wokół niej nie będą przyzwyczajone do takiego rozciągnięcia, jej ścianki do takiego tarcia, słowem, przeżyje pewien szok.
A nic tego szoku nie złagodzi tak, jak maksymalne rozluźnienie mięśni i duża ilość poślizgu.
Jeżeli Twój organizm nie zapewnia odpowiedniego nawilżenia naturalnie, mimo że cała jesteś rozgrzana do czerwoności, warto zainwestować w lubrykant. Jeżeli natura nie poskąpiła ci pomocy w tej dziedzinie, nie masz się czego wstydzić. Nic prawdziwego mężczyzny nie podnieca tak, jak myśl, że Ty (dzięki niemu) jesteś podniecona. A śluz jest tego niezbitym dowodem. Nie oznacza to jednak, że każdy facet będzie zwracał uwagę na to jak mokra jesteś, szczególnie ci z mniejszym doświadczeniem... Musisz więc sama zadbać o to by nie pozwolić na żadne penetracje, zanim odpowiedni poziom podniecenia nie zostanie osiągnięty.

5. Skup się na sobie!
Skup się na sobie, bo możesz mieć pewność, że Twój chłopak będzie myślał wyłącznie o sobie. Bynajmniej z powodu jego złego charakteru. Raczej z braku doświadczenia i umiejętności. Nie zgadzaj się na pozycje dla Ciebie niewygodne, czy bolesne, tylko dlatego, że on tego chce. Spokojnie pozwól sobie ułożyć się tak, by Tobie było wygodnie. Na pierwszy raz, poduszka pod pupą z pewnością nie zaszkodzi, a może nawet pomóc.
Przy pierwszym stosunku pewnie o tym nie pomyślisz, ale na dalszej drodze, nie wstydź się pomagać sobie palcami. Procent kobiet, które przeżywają orgazm przez pochwę, jest naprawdę mały i wynika wyłącznie z wygranej w genetycznej ruletce, która przeciąga "odnóża" łechtaczki aż do ścianek pochwy. Nie krępuj się i stymuluj się w trakcie seksu.

6. Seks nie jest na początku przyjemny...
Znam przypadki dziewczyn, dla których seks był super od pierwszego razu, ale wynikało to z ich długich i obfitych lat masturbacji, pettingu i posiadania stałego partnera.
Dla reszty nas, zwykłych śmiertelniczek, seks na początku jest nieprzyjemny. Tworzą się obtarcia, które trzeba (!!) przeczekać, orgazm jest tak daleko jak tylko mógłby być, nie ma co ukrywać, pojawia się nuta rozczarowania.
"To jest ten seks? Wokół tego kręci się świat?"
Pamiętam jak po pierwszym miesiącu takich rozważań zapytałam mojej przyjaciółki
- Czy tak będzie już zawsze?
- Niee, będzie lepiej.
- Coś się zmieni, coś się robi inaczej?
- Nie, ale z czasem zaczynasz to odczuwać inaczej.
I tak właśnie było.


7. Orgazm.
Jeżeli przed początkiem współżycia regularnie się masturbowałaś, wiesz jak się sobą zająć.
Masturbacja nie jest jednak żadnym obowiązkiem, więc jeżeli tego nie robiłaś, ani Twój partner nie opanował tej sztuki, czeka Cię długa droga, którą zaczynało wiele kobiet, nauczenia się przeżywania orgazmu.
U kobiet, w przeciwieństwie do mężczyzn, orgazm nie jest wrodzoną umiejętnością.
Najpewniej nie uda Ci się go osiągać przy każdym stosunku. Będzie zależny od partnera. Będzie wymagał od Ciebie pewnego wysiłku.
O tym, jak się zabrać do takiej nauki, by opanować ją jak najszybciej i jak najszybciej cieszyć się jej owocami, napiszę cały osobny post za jakiś czas.

8. Seks nie wygląda jak film porno.
I nie powinien! Telewizja kłamie.
Porno jest jak reklama jogurtu. Jogurt przelewa się majestatycznym slow-motion przez ekran. Następnie wpadają do niego idealne truskawki i w momencie zderzenia się z jego powierzchnią, rozpadają się na cztery perfekcyjne części. Po czym otwierasz wieczko a tam różowo-biała paćka z przemielonymi truskawkami... ale to w porządku, bo wiedziałaś, że nie będzie jak na reklamie. A w seksie, nie jest jak w porno.
Srom nie będzie idealnie gładki, jasny i malutki. Penis nie będzie miał 25cm długości. Nie każda pozycja będzie wywoływała spazmatyczne jęki. Nie każde (lub nawet żadne) fellatio będzie kończyć się na twarzy.
W filmach pornograficznych grają aktorzy. "Grają", czyli udają. Robią rzeczy, które wymyślił sobie scenarzysta. Nie jest im aż tak dobrze, nie są spontanicznymi bogami seksu. Są zawodowcami, których zadaniem jest uprawianie seksu przez 40 minut. Jedni uprawiają fitnes, oni uprawiają seks.
Czy idąc pierwszy raz na siłownię, stawiałabyś sobie za bliski cel ciało Ewy Chodakowskiej po dodatkowym retuszu?

9. Wysiusiaj się po każdym stosunku.
Kobiety mają króciutki przewód moczowy, a co za tym idzie, duże skłonności do stanów zapalnych w tamtych okolicach. A nic tak nie przenosi bakterii, jak cudze genitalia. Dlatego, by przeczyścić wszystko z niepożądanych intruzów, warto pobiec szybko do łazienki i zaoszczędzić sobie przygód z neofuraginą.

10. Masz prawo nie mieć ochoty na seks...
Seks to przyjemność, nie obowiązek. To, że nie masz czasem na niego ochoty, nie czyni Cię mniej kobietą, gorszą kochaną, czy złą partnerką.
Ma prawo boleć Cię głowa, mieć PMS, gorszy humor, czuć się gruba, czy cokolwiek. Masz prawo odmówić. I nikt nie może Cię za to winić.
Kobiece mechanizmy prowadzące do podniecenia są o wiele bardziej skomplikowane niż mężczyzn. Nam nie wystarczają cycki, pochwa i puls - żartuję oczywiście. Prawdą jednak jest, że potrzebujemy czuć się bezpieczne, docenione, pożądane. W miarę zrelaksowane. I to nie nasza wina! Tak nas ułożyła natura. Nie możemy się za to winić.


10 prostych prawd, które mogą uchronić przed chorobami, bólem, rozczarowaniem, niezręcznością, i innymi przykrymi zdarzeniami.
Czy brzmiały jak namawianie do seksu? Czy sprawiły, że dotąd grzeczne i spokojne trzynastolatki zmienią się w nimfomanki? Nie sądzę.
Dlaczego więc odmawia się młodym kobietom dostępu do takich informacji? Nie dość, że w miejscu, w którym powinny otrzymać edukację, to jeszcze w miejscach postronnych?
Mam nadzieję, że przeczyta to ktoś, kogoś takie publiczne i ostentacyjne epatowanie seksem... zirytuje i spali w związku z tym swojego laptopa. Może to zaoszczędzi kilku forom wpisów w stylu "Kobiety, które zażywają tabletki antykoncepcyjne będą miały raka" lub "Dziurki w prezerwatywach i tak są dostatecznie duże, by plemniki i HIV mogły się przez nie przedostać". Ok.


PS Układałam tę listę z pomocą przyjaciółek i temat przysporzył nam wielu rumieńców, śmiechu i przytakiwań. Zbliża się weekend, więc serdecznie polecam Wam ten temat na drugą butelkę wina!

fot. e-klerki. Torba zakupiona w Amsterdamie za całe 7 euro!

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.