Ta druga kobieta w jego życiu...

11:21
Mąż z żoną oglądają horror. Nagle na ekranie pojawia się przerażająca, kobieca postać. Żona wystraszona zawołała:
- Matko!
Mąż z sarkazmem:
- Poznałaś, co?

Morze żartów o teściowych (oficjalnych i przysłowiowych) jest nieprzebrane. W kawałach zazwyczaj to mężczyzna pada ofiarą "mamusi". A w życiu?
Mogę z przyzwoitą dozą pewności orzec, że żaden mężczyzna nie ma z teściową tak źle… jak kobieta ze świekrą.
Nie doszłam jeszcze do etapu "co zrobić by teściowa zobaczyła w Tobie człowieka!", za to mam kilka złotych rad na temat "czego nie robić, gdy Twoja teściowa Cię nienawidzi...".
Z podtytułem “...naprawdę (!) nie mając ku temu powodów”.

1. Nie oczekuj od ukochanego żeby wybrał między Tobą, a swoją matką
W najlepszej wersji - nie powinnaś tego potrzebować, bo wiesz, że wybór, chociaż wyjątkowo bolesny, byłby na Twoją korzyść. W najgorszej wersji - jak dobry prawnik, nie zadawaj pytań, na które nie znasz odpowiedzi.

2. Nie obrażaj jej
Przypomnij sobie czasy dzieciństwa, gdy wychodziłaś oburzona na podwórko, bo Twoi rodzice znowu zrobili tą najgorszą rzecz na świecie.
- Moi rodzice są totalnie beznadziejni! - mówiłaś z przekonaniem swoim koleżankom. Jednak gdy tylko któraś odpowiedziała:
- Nooo, też nie lubię Twojej mamy... ma brzydkie włosy.
Całe napięcie wywołane przez rodziców obracało się przeciw biednej koleżance. “Coooo?! WŁOSY MOJEJ MAMY SĄ NAJPIĘKNIEJSZE NA ŚWIECIE!”.
"Ja mogę mówić co chcę, ale innym wara od mojej mamy!" - no właśnie.

3. Nie nastawiaj go przeciwko niej
Chciałabyś mieć to już za sobą. Zamykasz oczy i wyobrażasz sobie, o ile Wasze życie byłoby bez niej lepsze. Ale czy na pewno?
Pomyśl o najgorszej rzeczy jaką zrobili Ci Twoi rodzice. Okrutne i niesprawiedliwe, żadne dziecko nie powinno tego przeżyć. Jednak wciąż ich kochasz, prawda? Wciąż liczysz na to, że wszystko się ułoży, albo (mam nadzieję!) odcierpiałaś swoje i macie to już za sobą.
Dla Ciebie teściowa jest tylko obcą, zatruwającą życie osobą, ale dla Twojego mężczyzny jest mamą. Tą mamą, którą się kocha i o którą się walczy.
Bądź w jego drużynie!

4. Nie stawiaj się w roli strony w konflikcie
Chociaż masz wrażenie, że cała ta sytuacja kręci się wokół Ciebie i to Ty powinnaś jakoś reagować - nic bardziej mylnego.
Pewnie masz w głowie przynajmniej trzy błyskotliwe i elokwentne monologi, które zwaliłyby teściową z nóg i zmusiły do przyznania się do błędu? Nie masz.
Twoja najświatlejsza przemowa nie zrobi na niej nawet 1/100 takiego wrażenie, jak jego pokraczne 4 zdania.
Bo, ręce same zaciskają się w pięści, Twoje zdanie jej nie interesuje. Wszystko, co powiesz przefiltruje na informacje które zignoruje i te, które obróci przeciw Tobie.
Ta bitwa toczy się na Twoich oczach, ale to nie Ty walczysz. Stronami jest tu tylko Twój wybranek i jego matka. A próby wdarcia się ze swoimi 5 groszami, prawdopodobnie obrócą się tylko przeciw Tobie.

5. Nie bierz tego do siebie.
Pytanie "dlaczego?" odbija się od wszystkich zakamarków Twojej głowy, po każdej wizycie. "Dlaczego ona mnie tak nienawidzi?".
"Dlaczego nic co robię nie jest dla niej dobre?".
"Dlaczego nawet nie chce mnie poznać?".
Kiedy nie chodzi o Ciebie. Mogłabyś być ładniejsza, brzydsza, mądrzejsza, głupsza, bardziej lub mniej religijna, a ona wciąż byłaby niezadowolona. To nie Twoje cechy ją drażnią, a Twoja pozycja.
"Jej słodki, mały synek, no dopiero co wczoraj układała mu jajeczka w pieluszce, a teraz jakaś ździra się wokół niego kręci?! I myśli, że go kocha?! Co ona wie o miłości do niego?! Co ona wie, o tym jak się nim zająć? Jej małym chłopcem."
Jeżeli Twój mężczyzna Cię kocha i jest z Tobą szczęśliwy - gratuluję, dla niego jesteś idealną i optymalną wersją siebie. Może i jego rodzice lubiliby Cię odrobinę bardziej, gdybyś była odrobinę inna, ale czy byłoby to warte tego, żeby on szalał za Tobą odrobinę mniej?

Co więc możesz zrobić, skoro nie wolno robić ci niczego? Bądź cierpliwa, bądź wyrozumiała i, przede wszystkim, wspieraj osobę którą kochasz. Jego matka już stworzyła dla Was wszystkich tę przykrą sytuację, nie dokładaj mu i Ty.


Tak stworzeni są ludzie i ułożone całe społeczeństwo, że więzi rodzinne są dla nas bardzo ważne. Rodzice, przez większość naszego wspólnego życia, są niczym bogowie. Znają odpowiedzi na wszystkie pytania, potrafią naprawiać ukochane zabawki i ściągać rzeczy z najwyższych półek.
Nigdy nie spodziewamy się po nich by byli narcystyczni, egocentryczni, zacietrzewieni, zazdrośni, złośliwi i kilka mniej cenzuralnych słów na “z”. I zawsze łamie nam to serce, gdy odkrywamy w nich powyższe (i podobne) cechy. Bo jak to tak? Bogowie z ludzkimi cechami? Właśnie tak!
Chociaż burzy Ci się krew w żyłach, staraj się pamiętać - nie było Cię na miejscu, gdy jego mama drżała nocami o jego zdrowie, gdy chorował. Nie widziałaś jak zaciska zęby, gdy on płacze i trzyma się jej nogi, pierwszego dnia w przedszkolu, a ona musi iść do pracy. Nigdy nie czułaś i (dopóki sama nie urodzisz) nie zrozumiesz miłości jaką ona go darzy.

A jeżeli ta wizja Cię nie przekonuje, to pomyśl o tym: jej charakter, ten sam którego tak nie znosisz, jest wynikiem całego jej życia. Jej wzruszeń, jej upadków, jej własnych przeżyć z teściową! Jeżeli nie ma przyjemnego, radosnego usposobienia, to prawdopodobnie dlatego, że nie miała też takiego życia. Czy z własnej winy, czy splotu wydarzeń - kto wie? Ty z pewnością nie. I skoro nie zanosi się by Humans of New York zrobił o niej artykuł, pozostaje Ci tylko nauczyć się szacunku w oparciu o niewiadomą.

Kto wie jaka Ty będziesz za 25 lat?

"NA PEWNO NIE TAKA"?

Tego życzę nam obu.

fot. e-klerki

Brak komentarzy:

Obsługiwane przez usługę Blogger.