"Każdy stosunek seksualny w trakcie trwania patriarchatu jest gwałtem"

Takie hasło usłyszałam pewnego letniego popołudnia, jedząc kanapki, przeglądając Instagrama i jednym okiem oglądając setny odcinek telenoweli "Jane the Virgin" na Netflixie. 
Padły z ust postaci trzecioplanowej, genialnej i nieukrywalnie dziwnej, radykalnej feministki, z którą główna bohaterka była na studiach.
Autentycznie mnie to wówczas zszokowało, a moją pierwszą myślą było: "Chryste, dlatego ludzie nienawidzą i żartują z feministek".

Ten cytat wrócił do mnie jednak w trakcie oglądania innej produkcji Netflixa i nagle w pełni zrozumiałam jego sens i... prawdziwość.

Czuję się... pusta.

I nie wiem, jak zamknąć 2020 rok.

Ciężko mi znaleźć chociaż jedno zdanie, którym mogłabym zacząć; które byłoby dobrym wprowadzeniem do wszystkiego, co się w tym roku wydarzyło. 
Skupię się więc może na tym, dlaczego czuję się pusta.

2020 był największym sprawdzianem mojego życia, na każdym możliwym polu.
I czuję, że wypadłam na nim całkiem dobrze, takie 4+, a może nawet -5.
Tylko... jakim kosztem?

Nosiłam się z tym zamiarem od bardzo dawna, wciąż jednak brakowało mi przestrzeni, by czytać te wszystkie rzeczy na nowo. 

Czas jednak nastał. 

Kultura gwałtuokreślenie hipotezy, w myśl której zjawisko przemocy seksualnej, w tym zgwałceń, jest powszechne w społeczeństwie, a jego eskalacji sprzyjają niektóre społeczne normy i przekonania, często rozpowszechniane poprzez środki masowego przekazu.
Zakładając tego bloga, nigdy bym nie podejrzewała, że to, na czym zyska największy rozgłos i z czym ja sama będę najsilniej kojarzona, to bycia ofiarą gwałtu...
A jednak, los ma swoje sposoby, by przewrotnie pokazywać nam, gdzie nasze miejsce. 
Ponieważ wiele osób doszło na e-klerki w ciągu ostatnich kilku miesięcy, chciałabym dziś opowiedzieć pełną wersję mojej historii, doczekała się bowiem pewnej klamry kompozycyjnej.
A ja lubię, gdy zakończenia są jasne, klarowne i obwiązane spójną narracyjne wstążką. 

Tekst jest naprawdę długi, podzieliłam go więc na kilka działów. 
1. 2015-2019
2. Pierwsze posty o gwałcie
3. Burza i napór 
4. Konfrontacje
5. Książka
6. Wiadomość do niego
7. Odpowiedź
8. Pozytywne wnioski

"O ile łatwiej jest powiedzieć sobie „nic nie jestem warta”, niż skonfrontować się ze swoim oprawcą."
18 gru 2018, 18:18
Dlaczego tak jest, że najtrudniej jest zaakceptować najprostsze odpowiedzi?

W języku angielskim istnieje pojęcie "sunk cost fallacy", które odnosi się do sytuacji, gdy poświęciliśmy czemuś tak wiele czasu, pieniędzy, emocji, energii, że nie umiemy tego odpuścić nawet wtedy, gdy nie przynosi nam to już żadnych korzyści.
Koszty przewyższają zyski, ale myśl o tym, ile już się zainwestowało, nie pozwala odejść, nie pozwala się poddać, nie pozwala pogodzić się z logicznie nasuwającymi się wnioskami.
Zespół stresu pourazowego, zaburzenie stresowe pourazowe (ang. posttraumatic stress disorder, PTSD) – zaburzenie psychiczne będące formą reakcji na skrajnie stresujące wydarzenie (traumę), które przekracza zdolności danej osoby do radzenia sobie i adaptacji.
Kontekst: Kiedy stajesz się zakładnikiem własnej głowy i "Gdyby pan się znał na kobietach, to pan by wiedział, że zawsze się troszeczkę gwałci".

Jest 2011, mam 17 lat, a Selena śpiewa:

„There's no way to describe what you do to me
You just do to me, what you do
And it feels like I've been rescued
I've been set free
I am hypnotized by your destiny
You are magical, lyrical, beautiful
You are
And I want you to know, baby 
I, I love you like a love song, baby”

© e-klerki · THEME BY WATDESIGNEXPRESS